Podwójna transplantacja

Prof. Marek Jan Chodakiewicz napisał książkę „Transformacja czy niepodległość”, w której dowiódł, że po roku ’89 komuna nie została obalona tylko się przepoczwarzyła tworząc postkomunę. Podczas spotkań z czytelnikami pokazywał ten proces na przykładzie z kartką, którą gniótł: komunizm – transformacja – postkomunizm. Wciąż był to ten sam kawałek papieru, który jedynie zmienił swój kształt i położenie w przestrzeni. Dokładnie tak samo było z PRL-em i jego ustrojem – przy okrągłym stole został przeformowany i przystosowany do nowych warunków, jednak jego istota pozostała taka sama – a było nią ogłupienie i zniewolenie mas ludzi by „elity” mogły sobie żyć niczym przysłowiowe pączki w maśle.
Nie zamierzam polemizować z Panem Profesorem, zgadzam się z jego analizą w pełni. Jednak czegoś mi w niej brakowało, jakiegoś drobnego szczegółu będącego dopełnieniem obrazu. Olśniło mnie kiedy zobaczyłem film Cezarego Gmyza „Taśmy z Magdalenki”. Tym, czego mi brakowało była transplantacja. Przeszczep. W dodatku przeszczep dwustronny, który mógł się dokonać dzięki zblatowaniu dawnej nomenklatury z wierchuszką „Solidarności” jakie nastąpiło właśnie podczas rozmów w Magdalence.
W roku ’89 komuna zdychała. Fizycznie była jeszcze w stanie złapać naród za twarz i zmusić go do uległości stosując represje, ale gospodarczo była poniżej dna i nie miała już najmniejszych szans się podnieść. Zdawali sobie z tego sprawę prominenci tacy jak gen. Kiszczak i Jaruzelski czy młode wilczki reprezentowane przez Aleksandra Kwaśniewskiego, którzy chcieli sobie zapewnić wygodną i spokojną przyszłość. Skoro ustrój się posypał to postanowili go zmienić i przeszczepić siebie na nowy grunt w taki sposób, by nie stracić swojej uprzywilejowanej pozycji. Było to możliwe pod dwoma warunkami:
1. Trzeba było wyłuskać z grona „Solidarności” ludzi, którzy na układ chętnie pójdą zachęceni możliwością awansu i dostania się w grono nowej elity władzy. Pamiętacie Państwo określenie „konstruktywna część opozycji”? To właśnie byli oni. Zatem, jak napisałem, trzeba ich było wyłuskać i dokonać pierwszego przeszczepu – działaczy opozycyjnych na łono władzy. Dokonało się to przy wódeczce w Magdalence i było o tyle proste, że co najmniej jeden z nich miał za sobą bardzo brudną przeszłość, którą można go było docisnąć. Nie wiem, czy było to konieczne bo na filmie redaktora Gmyza widać doskonale jak Wałęsa (tak, o nim piszę per „co najmniej jeden”) i towarzyszący mu ludzie (w tym ksiądz Orszulik) zachłysnęli się swoją nową rolą i nowymi możliwościami. Kiszczak był doskonałym psychologiem, który wiedział, że siła nie zrobi takiego wrażenia jak pełne stoły, obfitość wszelkiego jadła oraz (zwłaszcza) napoju i podprogowy przekaz głoszący, że wystarczy się dogadać by tak już było zawsze. Zadziałało.
2. Celem komunistów nie było jednakowoż zapewnianie wyżerki swoim niegdysiejszym wrogom, oni chcieli ją zapewnić sobie. Dlatego tuż po magdalenkowym przeszczepie konstruktywnych opozycjonistów na swoje łono wprowadzili słynną dziś ustawę Wilczka (ustawa z dn. 23 grudnia 1988 r. o działalności gospodarczej) i przystąpili do przekształcania własności „uspołecznionej” w własność prywatną. Najlepszym przykładem będzie tutaj PHU „Transakcja” sp. z o. o. utworzona jeszcze w lipcu ’88 (a więc przed ochlajem w Magdalence), która w zamierzeniu miała być (i była) finansowym zapleczem partyjnych elit. Udziałowcami w teorii były RSW „Prasa-Książka-Ruch” i Akademia Nauk Społecznych przy KC PZPR a w skład rady nadzorczej weszli m.in. Marek Siwiec, Jerzy Szmajdziński, Wiesław Huszcza, prezesem został Wiktor Pitus – sami, oczywista oczywistość, wysocy funkcjonariusze partyjni. Kapitał zakładowy spółki wyniósł 150 mln złotych (starych) z czego swoją część (100 mln) RSW wniosło w pieniądzu a strona partyjna w teorii i na papierze. Działalność „Transakcja” rozpoczęła od importu alkoholu ze Związku Sowieckiego na czym zarobiła gigantyczne pieniądze. Potem, już po tzw. przemianach ustrojowych, spółka była założycielem i głównym akcjonariuszem pierwszego prywatnego banku w Polsce – Banku Inicjatyw Gospodarczych. Nastąpił przeszczep komunistycznej nomenklatury na łono kapitalistycznego organizmu.
Żeby jednak przeszczep się udał rzeczony organizm musi zostać odpowiednio przygotowany a w naszym przypadku stworzony od podstaw. Pierwszym elementem była wspomniana wyżej ustawa Wilczka, drugim – wprowadzonym już po kontraktowych wyborach i powołaniu rządu Tadeusza Mazowieckiego – przemiany gospodarcze firmowane przez Leszka Balcerowicza. Warto i trzeba w tym miejscu zaznaczyć, że mesjasz kapitalizmu był wcześniej profesorem w Instytucie Podstawowych Problemów Marksizmu – Leninizmu i wprowadzając w Polsce „kapitalizm” postąpił dokładnie odwrotnie niż w ramach swojej macierzystej uczelni przez lata głosił: stworzył ustrój będący obrazem głoszonych przez socjalistycznych agitatorów bajek na temat wyzysku biednych robotników i chłopów przez obszarników i fabrykantów. W roli tych ostatnich obsadził swoich niedawnych kolegów po linii partyjnej i wyselekcjonowanych przedstawicieli opozycji. I tak trwa to, proszę Szanownych Państwa po dzień dzisiejszy bo nikt nie ma odwagi usunąć zrakowaciałego przeszczepu i pozwolić by organizm zaczął żyć własnym, swobodnym życiem.

Udostępnij na:

One comment:

Dodaj komentarz

Formularz jest chwilowo niedostępny. Skontaktuj się z nami, korzystając z danych kontaktowych na stronie.