Polska pod specjalnym nadzorem?!

„Wiele przemawia za tym, że będziemy musieli uruchomić kontrolę mechanizmu państwa prawa i postawić Polskę pod nadzorem” – powiedział w wywiadzie dla dzisiejszego wydania „Frankfurter Allgemeine Zeitung” unijny komisarz do spraw gospodarki cyfrowej i społeczeństwa Günther Oettinger. O co chodzi tym razem? Ano o media publiczne, a ściślej o tzw. „małą ustawę medialną”, która dała władzy możliwość wymiany zarządów tych mediów. „To byłaby samowola. Im bardziej troszczymy się o to, by publiczne media mogły wypełniać swoją misję bycia niezależnym źródłem informacji, tym bardziej musimy wzmacniać niezależność władz, które nad tym czuwają” – stwierdził wzburzony działaniami PiS pan komisarz słowem się nie zająknąwszy, że zarządy były wymieniane przy okazji każdej zmiany władzy w Polsce ale tym razem (po raz pierwszy) jest to robione zgodnie z ustawą. Nie wspomniał też (a skoro taki obeznany z polskimi realiami to powinien wiedzieć), że szefowie wszystkich kanałów telewizji publicznej podali się do dymisji 31 grudnia, czyli w ostatnim dniu, w którym jeszcze nie obowiązywała ustawa o siedemdziesięcioprocentowym podatku od odpraw członków zarządów spółek państwowych. Kasa, panie komisarzu, kasa, kasa, kasa – to była motywacja państwa szefostwa, żadne tam protesty w obronie demokracji, standardów i innych wydumanych bzdetów.
Ciekawe, że kiedy panowie Hajdarowicz i Graś podczas tajnego spotkania pod śmietnikiem omawiali rozpieprzenie redakcji dziennika „Rzeczpospolita” ani Komisja Europejska, ani zatroskani o jakość demokracji zachodni politycy, ani nawet dziennikarze mediów walczących nie pisnęli słówkiem, nie widzieli zagrożenia. Kiedy pani Iwona Schymalla, dyrektor telewizyjnej jedynki, wywalała z roboty Bronisława Wildsteina i Anitę Gargas też nie znalazł się nikt, kto choćby spróbował zadać pytanie „dlaczego?”. Kiedy o szóstej rano agenci ABW aresztowali niechętnego urzędującemu prezydentowi blogera nikt się naet nie skrzywił. Ani wtenczas, kiedy podległe władzy służby pacyfikowały redakcę tygodnika „Wprost” po ujawnieniu nagrań z afery taśmowej. Dopiero teraz, kiedy ze stołków pospadali decydenci zrobił się cyrk i rozległ głośny wrzask. Zabawne, prawda?
Niezupełnie jednak. Gdy rozwalano „Rzepę”, kiedy posady tracili niezbyt przychylni władzy dziennikarze i publicyści, gdy aresztowano blogera i pacyfikowano redakcję Polska była lennem Brukseli i Berlina a namiestnikami byli wierni poddani Angeli Merkel: Donald „Ma Tole” Tusk i Bronisław „Bul” Komorowski. Nie sprzeciwiali się, wykonywali polecenia, dostali zatem wolną rękę w sprawach polityki wewnętrznej. Niestety durny lud tubylczy się zbiesił i skorzystał z demokratycznych mechanizmów żeby ich odsunąć, a na stołki wybrał niechętnych takiemu poddaństwu polityków Prawa i Sprawiedliwości. Na to pozwolić nie można przecież.
Pukacie się, Szanowni, po głowach? Niesłusznie. Ja nie przedstawiam żadnych teorii spiskowych, to tylko i wyłącznie twarde fakty. Ten specjalny nadzór, którym straszy pan komisarz Oettinger może się skończyć odebraniem Polsce prawa głosu w Unii Europejskiej. Mówiąc bez owijania w miękką tkaninę – decyzje byłyby podejmowane bez nas, ale do ich wykonania bylibyśmy zobowiązani. Nadal nie rozumiecie? Kryzys imigracyjny, relokacja tzw. „uchodźców”, próba stworzenia europejskiej straży granicznej mającej prawo interweniować na terytorium państw członkowskich bez pytania o zgodę ich władz…
Moim skromnym zdaniem Polska ma być pierwsza a w dalszej kolejności pod lupę „specjalnego nadzoru” wzięte zostaną pozostałe kraje Europy Środkowo – Wschodniej jeżeli nie przestaną podskakiwać – Węgry, Czechy, Słowacja. To pierwszy krok do stworzenia superpaństwa ze stolicą w Brukseli i zredukowania państw narodowych do imperialnych prowincji. Pamiętacie słowa Palikota o tym, że „Konstytucja, godło i flaga nie są potrzebne ani Polsce, ani Włochom, Francuzom i innym państwom Europy. Więcej zyskamy jeśli pozbędziemy się tych fałszywych symboli”? Przypominacie sobie bełkot Lecha „Bolka” Wałęsy, który uznał, że „Tak daleko doszliśmy w ramach technicznej modernizacji, że już nie mieścimy się w naszych krajach. Musimy rozszerzyć ekonomiczne, obronne i różne inne struktury, stworzyć z Polski i Niemiec jedno państwo: Europa”? To się dzieje na naszych oczach i jeżeli się temu twardo nie sprzeciwimy to już niedługo obudzimy się jako obywatele (?) kolejnej odsłony Rzeszy.

Udostępnij na:

Dodaj komentarz

Formularz jest chwilowo niedostępny. Skontaktuj się z nami, korzystając z danych kontaktowych na stronie.