Strach wiochy przed salonem

„Również w kontekście zagrożenia terrorystycznego ABW podjęła czynności operacyjno-rozpoznawcze wobec blogerów niezależnego forum internetowego „Salon 24”. Zgromadzony w wyniku tych czynności materiał dotyczący jednego z blogerów został przekazany przez ABW do Prokuratury Okręgowej w Warszawie. Prokuratura odmówiła wszczęcia śledztwa „ z uwagi na brak znamion czynu zabronionego”, stwierdzając ponadto w uzasadnieniu tej decyzji, że ABW podjęła w tej sprawie działania pozostające poza jej właściwością ustawową” – powiedział dziś w czasie swojego sejmowego wystąpienia minister koordynator służb specjalnych Mariusz Kamiński. Byłem blogerem Salonu 24 i jak mi Bóg miły nie potrafię sobie wyobrazić by moi towarzysze po blogu mieli stanowić jakiekolwiek zagrożenie dla kogokolwiek, o terrorystycznym nie wspominając. Nie wiem kim byli inwigilowani blogerzy, ale po wysłuchaniu informacji o debilizmach ze złotym mercedesem na czele mam dwa typy:
Przede wszystkim Czarek Krysztopa, jego obrazki w wielu przypadkach ujawniały stan zdrowia psychicznego ich bohaterów, będących często wysokimi funkcjonariuszami partyjnymi i państwowymi. Mogło to ułatwić ewentualnym terrorystom zaplanowanie i przeprowadzenie zamachu, było też z całą pewnością złamaniem tajemnicy lekarskiej.
Na drugim miejscu stawiam na Marcina B. Brixena, człowieka o profetycznym talencie, który w swoich krótkich formach opisuje świat przyszłości koncentrując się na rodzinie niejakiego Łukaszka. Świadczyć to może o dostępie autora do technologii zastrzeżonych dla służb, wojska i funkcjonariuszy kanału EZO TV.
Dość jednak żartów. Zatrudnienie służb specjalnych do akcji przeciwko blogerom świadczy tylko o jednym – potężnym strachu jaki wdarł się na najwyższe szczeble koalicji robotniczo – chłopskiej po katastrofie smoleńskiej. Nie mam najmniejszych wątpliwości, że to właśnie blogerzy zajmujący się tym tematem byli obiektem zainteresowania ABW i innych skrótowców, z nieodżałowanej pamięci Seawolfem, autorem określenia „pancerna brzoza” na czele.
Mogę mieć tylko nadzieję, że wkrótce poznamy pełną listę inwigilowanych blogerów, ludzi, którzy swój prywatny czas poświęcali na pisanie o sprawach będących przedmiotem ich wielkiej troski. Panie ministrze Kamiński, jeżeli to nie nastąpi będę zmuszony sądzić, że nowa ekipa będąca podobno „dobrą zmianą” też się boi…

Udostępnij na:

Dodaj komentarz

Formularz jest chwilowo niedostępny. Skontaktuj się z nami, korzystając z danych kontaktowych na stronie.