Cyrk jaki się rozpętał po akcji Instytutu Pamięci Narodowej mającej na celu zdobycie archiwum po jenerale Kiszczaku przyprawił mnie o zadumę i wywołał reflejksję. A ściślej kilka refleksji:
1. Ubecka wesoła wdówka to idiotka. Wyjątkowa. Parafrazując stary dowcip: gdyby dawali nagrod za głupotę to zajęłaby drugie miejsce. Polecieć do IPN z papierami na handel a potem opowiadać, że to Instytut chciał za nie zapłacić może tylko idiota, normalny człowiek bez deficytu klepek czegoś takiego by nie popełnił nawet po strasznym ochlaju.
2. Czesław Kiszczak przez lata się chwalił, że ma u siebie tak mocne papiery, że parę koron z głów bohaterskich pospada. Dlaczego zatem prokuratorzy Instytutu Pamięci Narodowej dopiero teraz w asyście dzielnych policjantów wkroczyli o odebrali? Czyżby ktoś się wystraszył, że wdówka po odmowie poleci do pierwszej lepszej redakcji, która zapłaci te dziewięćdziesiąt tysiaków po czym ich zawartość wydrukuje w dodatku specjalnym? A cała ta akcja nie miała aby na celu tego, byśmy nigdy nie poznali zawartości archiwum jenerała?
3. Dlaczego wdówka dopiero teraz zdecydowała się sprzedać kiszczakowe archiwum? Czyżby ktoś stwierdził, że po śmierci jenerała Kiszczaka już nie musi płacić za milczenie? A może przeraziła się możliwością własnego przedwczesnego zejścia (mając w pamięci małżeństwo Jaroszewiczów) i postanowiła uprzedzić fakty?
4. Skoro Kiszczak miał tak istotne dokumenty w prywatnym mieszkaniu to co palili UBecy na wysypisku? Czyżby faktycznie faktury za materiały biurowe, za odzież, za środki czystości? Przez całe lata przekonywano nas, że nie da się zweryfikować ubeckich mend bo akta się sfajczyły a znalezienie śladów w innych teczkach musi potrwać. I nagle okazuje się, że wręcz przeciwnie, że leżały sobie one spokojnie przez ćwierć wieku w prywatnej szufladzie byłego funkcjonariusza tylko nikomu nie chciało się ich szukać. Pytanie brzmi – dlaczego?
Napiszę to wprost i bez owijania: jeżeli IPN ma czyste ręce w tej sprawie to powinniśmy już niebawem poznać treść tego wszystkiego co wyniesiono z domu nieboszczyka Kiszczaka. W przeciwnym wypadku będziemy mieli prawo sądzić i snuć domysły graniczące z pewnością, że akcja miała na celu zabezpieczenie papierów przed upublicznieniem. Poczekajmy zatem cierpliwie kilka tygodni a potem zacznijmy raban.
Akcja IPN, papiery Kiszczaka i ubecka wdówka
Udostępnij na:
Naucz się pisać. Oczy bolą jak czyta się te wypociny.
Nie ma obowiązku czytania. Polecasz jakiś szybki kurs?
Analfabeto, czyżby jednak zabolało cię coś więcej aniżeli tylko oczy? Wal po prostu, nie pękaj! Czasem to pomaga…
A propo odnośnego tekstu: „””będziemy mieli prawo sądzić i snuć domysły graniczące z pewnością, że akcja miała na celu zabezpieczenie papierów przed upublicznieniem. „”””
Nie trzeba snuć domysłów. Tak właśnie było. Poza tym: to jest intryga grubymi nićmi szyta. Szkoda słów…
Znaczy nie jestem sam? Szkoda. Kur…tyzana, szkoda. Chciałbym się mylić.