Szef resortu sprawiedliwości Zbigniew Ziobro wyraził zdziwienie działaniem krakowskiej Prokuratury Okręgowej, która zdecydowała nie składać zażalenia na decyzję sądu w sprawie ekstradycji Romana Polańskiego. „To zaskakujące” – powiedział minister – „Po połączeniu prokuratury z Ministerstwem Sprawiedliwości, co nastąpi w przyszłym roku, bardzo wnikliwie zbadamy zasadność tej decyzji”. I ten facet jest członkiem rządu Najjaśniejszej Rzeczypospolitej? W dodatku z ugrupowania, które ma w swojej nazwie słowa „prawo” i „sprawiedliwość”? Które wchodzi w skład bloku nazywającego siebie Zjednoczoną PRAWICĄ? Wybaczcie Szanowni, ale ja tego inaczej skomentować po prostu nie potrafię – to są jaja tak potężne, że kura, która je zniosła zdechła z powodu rozerwania dupy.
Wszystkim pięknoduchom z ministrem Ziobrą na czele, jęczącym nad wyrokiem sądu, który nie zezwolił na wydanie Romana Polańskiego Amerykanom powtórzę po raz kolejny to, co mówiłem od początku tego całego cyrku:
Rzeczpospolita ma OBOWIĄZEK chronić każdego polskiego obywatela bez względu na to, czy jest on wybitnym reżyserem czy drobnym pijaczkiem, pedofilem czy niewinnie skrzywdzonym, księdzem czy komunistą. Nawet gdyby Polański odpalił w Nowym Jorku albo innym Waszyngtonie bombę atomową zabijając milion ludzi to na polskiej ziemi dla obcych powinien być nietykalny. Za swoje zbrodnie może i powinien odpowiedzieć przed polskim sądem i zgodnie z polskim prawem a potem pójść do polskiego mamra albo zawisnąć na polskiej szubienicy. Ale obcym od polskiego Obywatela wara.
Dopóki nie zrozumiemy tej prostej zasady nie mamy prawa nazywać siebie suwerennym narodem. I naprawdę g… mnie obchodzi co w tej sprawie mają do powiedzenia przedstawiciele jednej czy drugiej wyłącznie słusznej partii, którzy próbują ugrać swoje interesy mam w głębokim powarzaniu płaczliwe argumenty rodem z taniej powieści dla średnio rozgarniętych kucharek przywołujące krzywdę biednej dziewczynki niecnie naruszonej przez reżysera. Dla mnie liczy się w tej sprawie tylko jedno – suwerenność państwa.
To tyle, więcej do dodania nie mam. Może poza jednym pytaniem bezpośrednio do wielce czcigodnego Pana ministra uważającego się za prawicowca i państwowca: czy przypomina Pan sobie jak skończyła się prośba o ekstradycję niejakiego Mazura oskarżonego o zamordowanie szefa polskiej policji? Przypomnę Panu – Amerykanie odmówili jego wydania stronie polskiej posługując się jakimś marnym pretekstem, którym i tak nikt się nie przejął i weń nie uwierzył. Na tym właśnie polega suwerenność, a to co Pan postuluje, Panie Ministrze („sprawiedliwości”), to jest przyjęcie pozycji kolankowo – łokciowej i wystawienie się „tylnym frontem” dla przyjemności silniejszego „partnera” w interesach.
Dziękuję za uwagę.
Zaskoczony Ziobro i Roman Polański
Udostępnij na: