Powoli przestaję ogarniać rzeczywistość. Od wczoraj media zarówno z prawej jak i z lewej strony zajmują się rezolucją Parlamentu Europejskiego, organu kompletnie bez znaczenia, jakby od tego zależała przyszłość nie tylko naszego kraju ale całego świata a nawet całej znanej przestrzeni kosmicznej. Ludzie opamiętajcie się, to tylko zadrukowany świstek mający dokładnie takie samo znaczenie jak kawałek papieru toaletowego. I dokładnie do tego samego można jej użyć – do podtarcia tyłka. Gdyby Unia Europejska faktycznie chciała pójść na wojnę z Polską to dokument zostałby wydany nie przez zbieraninę wysoko opłacanych figurantów ale przez Komisję Europejską – wtedy miałby jakąś moc prawną. A tak służy jedynie do podgrzewania atmosfery i pokazywania Polakom, że cały postępowy świat potępia działania partii, którą wybrali w demokratycznych wyborach. Hucpa i tyle.
Nie bez znaczenia jednakowoż jest zachowanie przedstawicieli niesławnej koalicji robotniczo – chłopskiej (PO – PSL), którzy nie dość, że gniot poparli to jeszcze sami nad nim pracowali chcąc zdyskredytować legalną władzę w Polsce podporządkowując ją zewnętrznym, ponadpaństwowym organom i licząc, że te przywrócą ich na stołki utracone dzięki woli Narodu wyrażonej przy urnach. W dodatku nazywając to „obroną zagrożonej demokracji” i przekraczając wszelkie granice hipokryzji i zakłamania.
W tym miejscu muszę jednakowoż zaprotestować przeciwko nazywaniu ich „Targowicą”. Szczęsny Potocki i jego kumple byli co prawda zdrajcami ale nie idiotami i o pomoc zwrócili się do mocarstwa mającego realną siłę. Tymczasem eurodeputowani Platformy Obywatelskiej i Polskiego Stronnictwa Ludowego o ratunek zwrócili się do organizacji całkowicie pozbawionej jakiejkolwiek mocy i odpalili mokrego kapiszona a jedynym efektem ich dzałania będzie dalszy spadek poparcia i skazanie własnych formacji na polityczny niebyt. Pogratulować.
Wczoraj wieczorem wybuchł też drugi kapiszon związany z obrońcami demokracji. Otóż hakerzy ujwanili materiały wykradzione z komputera szefa KOD Mateusza Kijowskiego a wśród nich zdjęcia pedofilskie. Napiszę to wprost i bez owijania – skurwysyństwo wyjątkowe. Po pierwsze ja osobiście nie wierzę by człowiek będący z wykształcenia informatykiem (niechby i miernym) trzymał na swoim dysku treści mogące go zaprowadzić za kraty, w dodatku zdając sobie sprawę z faktu, że nie jest powszechnie lubiany i mogą się znaleźć ludzie chcący go skompromitować. Po drugie zaś – zanim zaczniecie urządzać przeciwko niemu internetowy i realny hejt wbijcie sobie do głów podstawowy fakt: w Polsce każdy jest niewinny dopóki wina nie zostanie mu dowiedziona i potwierdzona prawomocnym wyrokiem sądu. Poczekajcie zatem cierpliwie co z tego wszystkiego wyniknie i kto (jeżeli ktokolwiek) pójdzie siedzieć.
Pierwsza część felietonu ok. Popieram. Odniosę się do tak często wspominanej ostatnio Targowicy. I do tego co napisałeś. Dlaczego uważasz, że nasi skarżący się nie są targowiczanami? Nota bene ciekawa nazwa…
W 1792 r. pobieżeli do carycy się skarżąc, teraz do Brukseli. A gdzie mieli uderzyć, do Putina? Ale by było! Aha, że oni głupsi od owego Potockiego. No może, a nawet na pewno.
Jednakowoż cel jest ten sam co w VIII w.
Polska już wtedy leżała na łopatkach, jak i dzisiaj, choć w innym wymiarze.
Tamci konfederację zawiązali przeciwko Konstytucji 3 maja (rewolucyjnej prawie), a ci przeciwko zmianom w naszym Państwie. Jedni i drudzy roztrzęśli się na myśl o zmianach.
I patrząc na usuwające się spod nich stołki, larum wszczęli. Myślę, że nie zaprzeczysz owej analogii. Dla mnie to jest Targowica.
Poprawka XVIII w, ślepota…