Norwegowie powoli przymierzają się do likwidacji pieniądza gotówkowego. Uzasadnienie jest proste – państwo nie ma nad nim kontroli w związku z tym podejrzewa, że jest on wykorzystywany głównie do transakcji czarnorynkowych. Dyrektor korporacyjnego banku DNB powiedział to wprost: „W obiegu znajduje się obecnie około 50 mld koron, a bank centralny odnotowuje jedynie około 40 proc. w użyciu. Oznacza to, że w 60 proc. pieniądze wykorzystywane są poza jakąkolwiek kontrolą. Jesteśmy przekonani, że wynika to przekazywania pieniędzy pod stołem i ich prania”. Krótko pisząc chodzi o to, że jeżeli płacimy gotówką i państwo nie wie co oraz od kogo kupujemy to oznacza, że na pewno kręcimy lewe interesy…
Wczoraj wkurzyłem się na ministra Pawła Szałamachę za jego pomysł, by zmusić przedsiębiorców do bezgotówkowego rozliczania wszystkich transakcji powyżej piętnastu tysięcy złotych. Powyższy przykład pokazuje, że jest to „małe miki”, z pozoru zupełnie niegroźne dla tzw. statystycznych obywateli. Państwa zachodnie próbują pójść znacznie dalej a postęp, jak zwykle, ma swoje źródło na północy.
Motywacją – i co do tego nie powinno być żadnych wątpliwości – jest pełna kontrola nad społeczeństwem. W dodatku dwustronna.
1. Rządy chcą wiedzieć o nas wszystko by móc w łatwy sposób kształtować tzw. „tkanę społeczną” i eliminować niewygodne jednostki. Prosty przykład: Pan, nazwijmy go Iksiński, ojciec dwójki dzieci, jest znanym w swojej okolicy krytykiem działań lokalnej władzy. Z jego rachunku bankowego wynika, że kupuje nieco więcej alkoholu niż inni mieszkańcy z czego można wyciągnąć wniosek, że jest alkoholikiem. Pracownicy opieki społecznej uznają w związku z tym, że stanowi zagrożenie dla swoich pociech i te trafiają do rodziny zastępczej albo do sierocińca. I już władza ma go z głowy bo facet zajmie się udowadnianiem, że nie jest wielbłądem zamiast pisać petycje i zawracać jej zad.
2. Pełną wiedzą o naszej aktywności zakupowej zainteresowane są wielkie korporacje, które na jej podstawie mogą przygotowywać spersonalizowane oferty reklamowe i kusić nas do wydawania pieniędzy właśnie na ich produkty. Przecież już dziś to działa w internecie – wystarczy, że raz spróbujemy w sieci poszukać czegoś konkretnego a kontekstowe reklamy na wszystkich niemal przeglądanych stronach ustawią się pod to nasze wyszukiwanie. A kiedy kupimy coś w internetowym sklepie nasza skrzynka mailowa będzie atakowana wysyłanymi przez ten sklep reklamami i ofertami „promocyjnymi”. Proszę spobie wyobrazić co się stanie, jeżeli handlowcy dostaną pełną informację o naszych zakupach.
Że snuję teorie spiskowe, bo przecież takie informacje będą chronione i zastrzeżone jedynie dla wąskiego grona funkcjonariuszy dbających o praworządność i nasze bezpieczeństwo? Tak, jasne, a świstak… i tak dalej. Lobbujący za takim rozwiązaniem wielki bank obsługujący korporacje powinien zapalić w naszych głowach ostrzegawczą lampkę i włączyć alarmową syrenę. W świecie, w którym korporacje i władze są ze sobą ściśle zblatowane nic nie jest przypadkowe a pierwsze skrzypce zawsze grają w duecie zysk i kontrola. Gigantyczny zysk i pełna kontrola ma się rozumieć. A zwykli ludzie stopniowo są sprowadzani do roli trzody chodowanej w ściśle określonych warunkach.
Społeczeństwo przyszłości: pełna kontrola i centralne sterowanie
Udostępnij na: