W Londynie furgonetka wjechała w sunnitów wychodzących z meczetu, jedna osoboa zginęła, są ranni. Media bez zająknięcia od puerwszej minuty swoich relacji gadają o „obrzydliwym akcie terroru”, „ataku islamofobii” i tak dalej. Burmistrz Sadiq Khan już zdążył oskarżyć premier Theresę May o to, że nie zadbała o bezpieczeństwo wyznawców islamu…
O tym, że żyjąc w wielkim mieście trzeba się do takich zdarzeń przyzwyczaić oczywiście nawet nie wspomniał.
No to wspomnę ja. Muzułmanie zasiali wiatr nie samymi atakami ale swoją postawą wobec nich i ich sprawców. Badania wylazały, że ogromna część islamskiej diaspory nie tylko nie potępia zamachów ale nawet je pochwala. Mało tego, prawie siedemdziesiąt procent z nich nie zawiadomiłoby policji ani służb gdyby wiedzieli, że ich sąsiad (znajomy, brat, szwagier kumpla) przygotowuje zamach. Zasiali wiatr – zaczęli zbierać burzę.
Nie chcę być prorokiem w złej godzinie ale być może w brytyjskim społeczeństwie pękła właśnie ta bariera, za którą nie ma już miejsca na bierną obronę, sprawiedliwość zostaje odstawiona pod ścianę a człowiek pragnie tylko odwetu, zemsty. I nie interesuje go czy trafi ona w faktycznych sprawców czy tylko w ich pobratymców. Gdzieś w nas zakorzeniona jest zasada rodem ze Starego Testamentu i Kodeksu Hammurabiego: oko za oko. Przytłumiona przez cywilizacyjne normy i chrześcijańskie miłosierdzie do nieprzyjaciół, ale odpowiednio stymulowana w końcu musi się ujawnić i przejąć nad nami kontrolę.
A muzułmanie stymulowali długo i dokładnie. Pierwsze efekty widać w Londynie.
Jednym z powodów brexit-u było powstrzymanie nielegalnych uchodźców. Osobiście ich popieram w tym temacie, tylko że nieco spóźnili się. Mają takież same problemy z najeźdźcami, jak w reszcie zachodniej Europy. Kto wie, czy nie większe. Anglicy jako naród czują to i rykoszetem odbija się ich stanowisko wobec niewinnych europejskich imigrantów, vide Polacy. Pytanie, jak to się stało, że w wyborach przegrała partia, która popierała brexit i jasno dawała do zrozumienia, że jakoś sprawę załatwi. Ze wskazaniem na godne opuszczenie UE. Niepojęte dla mnie.