Przeczytałem sobie wywiad z Kataryną jaki zamieścił tygodnik „Polityka” i… niczego nie rozumiem. Gadka szmatka, trochę okrągłych zdań krytycznych wobec rządzącej partii i praktycznie zero konkretów. Z większością tez wypowiedzianych przez wywiadowaną się zgadzam, chciałbym jednakowoż ich rozwinięcia zamiast skakania z tematu na temat.
Skąd zatem wziął się zmasowany atak na blogrkę i publicystkę?
Moim zdaniem powody są dwa.
1. Poszła gadać z przedstawicielami wrażego obozu, z postkomunistami, bękartami Jaruzelskiego, którzy jasno i wyraźnie dają do zrozumienia, że Prawo i Sprawiedliwość powinno zostać za wszelką cenę zniszczone. Ja bym tego tygodnika do łapy nawet przez szmatę nie wziął, ciężka propaganda różniąca się od tej serwowanej przez „Gazetę Wyborczą” jedynie tym, że autorzy „Polityki” lepiej potrafią posługiwać się językiem polskim. Ale ja to ja, inni mogą czytać a jeszcze inni rozmawiać, nic mi do tego.
2. Kataryna postrzegana dotychczas jako wojowniczka PiS-owska nagle oświadczyła, że nie wszystko jej się w tej partii podoba, nie ze wszystkim się zgadza i dostrzega też wady. Zdrajca, zdrajca, po trzykroć zdrajca! Wszak nie od dziś wiadomo, że jedynie słusznej partii krytykować nie wolno, obrywało się za to już wielu – ograniczę się tylko do przykładów Łukasza Warzechy i Rafała Ziemkiewicza, którzy za swoje niezgodne z linią opinie byli łajani wielokrotnie. Tyle, że oni najwyraźniej mają twardsze zadki i hejt spłyną po nich jak po, nomen omen, kaczkach.
Nie jest zresztą istotne czy z tezami wypowiedzianymi przez Katarynę w wywiadzie się zgadzemy czy nie, problem jest głębszy i dotyczy wszystkich obozów politycznych w Polsce. Otóż partie w naszym uciemiężonym kraju nie mają wyborców czy zwolenników tylko wyznawców, dla których programy to katechizmy, tezy w nich zawarte są dogmatami, których nie wolno w żadnym razie krytykować a działania prezesów/przewodniczących/genseków są dotknięte nieomylnością. Każdy, kto spróbuje wyjąć poza wytyczone ramy staje się z miejsca zdrajcą podlegającym karze ekskomuniki, wyklęcia i skazania na banicję. By nie czepiać się Prawa i Sprawiedliwości służę przykładem Misia Kamińskiego wywalonego z klubu Platformy Obywatelskiej za to, że łaził po radiach i telewizjach nie konsultując się z partyjnym kardynałem w osobie niejakiego Kierwińskiego. To samo dokładnie spotkało Katarynę – ma własne zdanie niezgodne z linią więc won z naszych szeregów niewierna!
Dokładnie jak w starym dowcipie z dawnych czasów: co pan myśli o działaniach rządu? Ja myślę dokładnie tak jak stoi napisane w „Trybunie Ludu” („Gazecie Wyborczej”, „Gazecie Polskiej” etc., niepotrzebne skreślić). To pan nie masz własnego zdania?! Mam, ale się z nim nie zgadzam…
Kto chce przeczytać cały wywiad i wyrobić sobie mimo wszystko własne zdanie to proszę bardzo: http://www.twitlonger.com/show/n_1soodnq