W połowie ubiegłego miesiąca Muzeum Auschwitz wypuściło na rynek aplikację „Remember”, której zadaniem jest wyszukiwanie w tekstach fraz „polski obóz zagłady”, „polski obóz śmierci” czy „polski obóz koncentracyjny” i sugerowanie jednego z poprawnych terminów, np. „obóz koncentracyjny w okupowanej Polsce” czy „nazistowski obóz śmierci”. Kierunek dobry, wykonanie do bani kompletnie. Terminy proponowane przez program są, owszem, poprawne – tyle tylko, że politycznie. Piszący bzdury zachodni dziennikarze nie dowiedzą się jakiej narodowości byli mityczni naziści ani kto te obozy koncentracyjne w okupowanej Polsce wybudował. Chroniąc dobre imię Polski (cel jak najbardziej szczytny) autorzy aplikacji chronią również faktycznych sprawców zbrodni – Niemców.
Pół prawdy czyli całe kłamstwo. Aplikacja niczego nie zmieni, ani jej użytkownicy, ani ich czytelnicy nie dowiedzą się dzięki niej prawdy o wojennej rzeczywistości i niemieckiej okupacji. Będą tylko stosować inne zwroty, z których nic nie wynika. Zwłaszcza, że do świadomości części zachodnich społeczeństw skutecznie wbito przekonanie, że nazizm to polski wynalazek, że holocaust to polskie sprawstwo, że obozy zagłady to polski wymysł. Sama rezygnacja z używania obraźliwych dla nas zwrotów i sformułowań niczego w tej kwestii nie naprawi, tutaj potrzebna jest zmiana myślenia, którą – niestety – trzeba wymusić.
Program wydany przez Muzeum Auschwitz może być pierwszym do tego krokiem, wymaga jednak pewnej korekty. Jak napisałem – przeciętny czytelnik „The New York Times’a” czy innego „Liberation” widząc zwrot „nazistowski obóz zagłady” podświadomie nadal będzie myślał „polski obóz zagłady”. Kiedy jednak w artykule przeczyta „niemiecki obóz śmierci” w jego mózgu zapali się ostrzegawcza lampka i zacznie się zastanawiać co tutaj jest nie tak. I – być może – będzie chciał poszukać prawdy w źródłach bardziej wiarygodnych niż codzienna gazeta będąca tylko dodatkiem do śniadania.
Pierwszy krok. Oczywiście dziennikarze muszą chcieć go zrobić, muszą zainstalować aplikację na swoich maszynach i jej używać. Przekonać ich do tego może krok drugi – czyli proponowana przez Prawo i Sprawiedliwość penalizacja używania terminów „polski obóz zagłady” czy „polski obóz koncentracyjny” tak krytykowana przez środowiska zbliżone do „Gazety Wyborczej” i innych lewicowych mediów. Paradoksem jest, że ta sama „Gazeta Wyborcza” promuje aplikację „Remember” a jej dziennikarze napisali list do swoich zachodnich kolegów zachęcając do jej używania. To bardzo miło z ich strony, może pójdą dalej tą drogą o poprą moją propozycję?
Remember do poprawki.
Udostępnij na:
Pragnę uspokoić autora artykułu. Brałem udział w tworzeniu Remember. I wiem, że korektor proponuje właśnie zwroty równoległe do błędnych określeń np. niemieckie nazistowskie obozy zagłady.
I już teraz na spokojnie, nie wpadając w panikę, czy zostaniemy dobrze zrozumiani na świecie, możemy zainstalować sobie taką aplikację i z czystym sumieniem polecić ją naszym zagranicznym znajomym. Bo tu chyba nie chodzi o to, czy lubimy akurat wyborczą, czy nie.