Czy Turcy chronią transporty ropy ISIS?

Samoloty F-16 należące do tureckich sił powietrznych zestrzeliły rosyjski bombowiec Su-24, który spadł na terytorium Syrii. Piloci zdołali się katapultować, jednego z nich prawdopodobnie pojmali zamieszkujący te ziemie Turkmeni. I to by było na tyle jeżeli chodzi o fakty, obydwie strony gospodarują nimi nadzwyczaj oszczędnie. Wersje wydarzeń oczywiście są dwie – Turcy twierdzą, że Rosjanie naruszyli ich przestrzeń powietrzną i nie zawrócili mimo dziesięciokrotnego powtarzania ostrzeżeń czemu ci drudzy zaprzeczają dowodząc, że znajdowali się nad syryjskim terytorium. Jak było naprawdę pewnie długo jeszcze się nie dowiemy (o ile w ogóle), jednak możemy się pokusić o postawienie kilku hipotez:
1. Rosjanie rzeczywiście wlecieli na terytorium Turcji, nie reagowali na ostrzeżenia i zawrócili dopiero po wystrzeleniu przez tureckie samoloty rakiet, które dogoniły ich już poza granicą tego kraju.
2. Rosyjscy piloci zawrócili ostrzeżeni przez swoich tureckich kolegów po fachu a ci mimo to zaczęli strzelać.
3. To Turcy wlecieli nad terytorium należące do Syrii i tam starli się z lotnikami rosyjskimi.
Polskie media informując o zdarzeniu lansują oczywiście tezę o przekroczeniu przez Rosjan tureckiej granicy, ja jednak byłbym bardzo ostrożny przy formułowaniu tego typu kategorycznych stwierdzeń. Przede wszystkim trudno mi uwierzyć, by Rosjanie pomimo wielokrotnie powtarzanego ostrzeżenia nie zareagowali, piloci wojskowi są regularnie badani przez psychiatrów, którzy nie dopuszczają do lotów tych ze skłonnościami samobójczymi. Równie nieprawdopodobnym wydaje mi się by Turcy wlecieli na terytorium obcego państwa i tam zaatakowali rosyjski samolot, to byłby jawny akt agresji a w Ankarze nie rządzą idioci. Pozostaje zatem hipoteza druga – Rosjanie zawrócili a mimo to oberwali rakietą.
Chyba że…
Jeżeli nie wiadomo o co chodzi to zawsze chodzi o pieniądze. Tzw. Państwo Islamskie „posiada” ogromne pola roponośne, z których można wydobyć nawet 40 tys. baryłek dziennie. Surowiec jest przemycany dalej m.in. przez Turcję, ma się rozumieć nieoficjalnie i nie za darmo, „opłata transferowa” wpada do kieszeni nieuczciwych urzędników, którzy stają się ślepi i głusi. Zabawa bliźniaczo podobna do tej, jaka odbywa się na granicy polsko – ukraińskiej w przypadku przemytu papierosów z tą tylko różnicą, że w grę wchodzą o wiele większe pieniądze a udział w imprezie biorą urzędnicy zajmujący swoimi tyłkami znacznie wyższe stołki. Jeżeli do tego dołożymy fakt, że w ostatnim czasie Rosjanie zaczęli atakować organizowane przez ISIS transporty „czarnego złota” to możemy bez trudu wykoncypować, że czyjeś interesy zostały poważnie naruszone. Czy ten ktoś był władny wydać siłom powietrznym rozkaz ataku? Tego się nie dowiemy prawdopodobnie nigdy, ale jeżeli nasze przypuszczenie jest trafne to bardzo ładnie potwierdza nam się hipoteza trzecia – to nie Rosjanie naruszyli przestrzeń powietrzną Turcji ale tureckie samoloty wleciały nad syryjską ziemię by bronić interesów jakiegoś wysoko postawionego kacyka dorabiającego się na handlu ropą z terrorystami.
Ja oczywiście niczego nie sugeruję, przyczyn incydentu z udziałem rosyjskich i tureckich lotników mogło być wiele, mogli się na przykład spotkać w powietrzu piloci, którzy kilka dni wcześniej, podczas przepustki, pobili się w knajpie o dziewczynę i rozpoznawszy się po głosach w słuchawkach postanowili ostatecznie rozstrzygnąć spór. Wydaje mi się to jednak o wiele mniej prawdopodobne niż wersja poprzednia, piloci tureccy, podobnie jak rosyjscy, niezwykle rzadko bywają idiotami za to mają dziwną, wynikającą z ich wojskowego wyszkolenia, tendencję do wykonywania rozkazów bez gadania i pytania o przyczyny.

Udostępnij na:

Dodaj komentarz

Formularz jest chwilowo niedostępny. Skontaktuj się z nami, korzystając z danych kontaktowych na stronie.