Nord Stream 2 powstanie, nie ma co do tego wątpliwości. Niemcy i Rosja są już dogadani a to oznacza, że powstrzymać można by ich tylko siłą. Zachodnie państwa nie mają do tego ani chęci, ani motywacji a Polska przez osiem lat rządów Platformy Obywatelskiej została na arenie międzynarodowej tak osłabiona, że nie ma możliwości. W dodatku wolta jaką urządził rząd Ewy Kopacz w sprawie imigranckich kwot sprawiła, że pozostaliśmy bez naturalnych sojuszników, jakimi mogły by się stać państwa Grupy Wyszehradzkiej. O ile w ogóle sojusznikami by być chciały, bo nie należy zapominać, że biegnąca wzdłuż Odry odnoga Nord Streamu, gazociąg OPAL zaopatrujący w błękitne paliwo Czechy, jest wykorzystywany tylko w 50 procentach i Praga mogłaby uznać, że w jej interesie jest budowa podmorskiej rury oraz zwiększenie dostaw z tego źródła.
Niemcy i Rosja się dogadały a celem inwestycji jest ominięcie Ukrainy, która jako państwo niestabilne może stanowić zagrożenie dla ciągłości dostaw. Sigmar Gabriel, wicekanclerz Niemiec, w rozmowie z Władimirem Putinem wprost zasugerował, że ze względu na „problemy techniczne ukraińskiego sektora” należy sprawę załatwić jak najszybciej”. Oznacza to ni mniej, nie więcej tylko tyle, że nasz wschodni sąsiad został już spisany na straty i prędzej czy później Rosjanie położą na nim swoje łapy. Pytanie tylko czy Ukraina ma trafić pod rosyjską okupację i obydwa kraje chcą się zabezpieczyć przed ewentualnymi atakami partyzanckimi, czy też ma stać się państwem, że posłużę się cytatem z klasyka, „istniejącym tylko teoretycznie” i niezdolnym do zapewnienia bezpieczeństwa infrastrukturze gazowej na swoim terenie. Oczywiście te opcje się wzajemnie nie wykluczają, część może wpaść bezpośrednio w łapy Kremla a część trwać w charakterze specyficznego dziwadła na terenie Europy.
Wróćmy jednak do drugiej nitki Nord Streamu. Dla Polski jej uruchomienie oznacza, że w każdej chwili będziemy mogli zostać odcięci od dostaw surowca z głównego źródła. Świnoujski gazoport, nawet jeżeli zostanie w pełni oddany do użytku, naszych potrzeb energetycznych nie zaspokoi i staniemy się podatni na szantaż z dwóch stron – z zachodu jak i wschodu. Winnych tej sytuacji jest paru, ale na pierwszy plan wysuwa się towarzysz Leszek Miller, który jako premier Rzeczypospolitej zablokował projekt Skalned czyli budowę gazociągu mającego dostarczać do Polski gaz z Norwegii i uniezależnić nas w ten sposób od Rosji. Motywów tej decyzji nie znamy, jednak wnioskując po przeszłości towarzysza możemy się ich domyślać.
Na koniec dobra wiadomość – z powyższych faktów wynika, że linia demarkacyjna układu Merkel – Putin (czyli współczesnej wersji paktu Ribbentrop – Mołotow) ma się znajdować poza naszym krajem, w najgorszym wypadku na linii Bugu. A to oznacza, że mylą się ci, którzy prorokują kolejny rozbiór Polski. Nic takiego nie nastąpi, cały nasz kraj został przewidziany jako lenno niemieckie…
6 comments
Dodaj komentarz
Formularz jest chwilowo niedostępny. Skontaktuj się z nami, korzystając z danych kontaktowych na stronie.
—–Na koniec dobra wiadomość – z powyższych faktów wynika, że linia demarkacyjna układu Merkel – Putin (czyli współczesnej wersji paktu Ribbentrop – Mołotow) ma się znajdować poza naszym krajem, w najgorszym wypadku na linii Bugu. A to oznacza, że mylą się ci, którzy prorokują kolejny rozbiór Polski. Nic takiego nie nastąpi, cały nasz kraj został przewidziany jako lenno niemieckie…—–
Panie Alexandrze – mysle, ze ma Pan tutaj racje. Chyba nawet jest to mniejsze zlo – anizeli pozostawienie Polski w rosyjskiej strefie wplywow. Prosze mi jednak powiedziec: widzi Pan (w najblizszej przyszlosci) realna szanse na uzyskanie przez Polske rzeczywistej niezaleznosci od tych naszych silniejszych sasiadow? Jest jakas nadzieja?
Myślę, że jest szansa. PiS potrafi budować wspólnotę interesów – w odróżnieniu od PO, które cudze interesy uznawało za własne – i dzięki temu powinno się udać zablokować niemiecką hegemonię. Próbuje to robić Andrzej Duda odwiedzając kolejne kraje, po zaprzysiężeniu rządu dołączył do niego Beatą Szydło i być może kraje Europy środkowo wschodniej zaczną wreszcie działać razem. Histeria niemieckich mediów wskazuje, że za Odrą ten scenariusz jest bardzo poważnie brany pod uwagę.
Dziekuje za odpowiedz. Faktycznie zachodni sasiedzi jakby przestali Polakow poklepywac po plecach, co zawsze oznacza ich niepokoj o przyszlosc. Oby tylko PISiory umialy to dobrze rozegrac. Bardzo wazne jest zrobienie porzadku w MSW – tam bym widzial Macierewicza, a nie w MON. Gosciu potrafi dzialac konsekwentnie i taki jest tam potrzebny, pewnie by dal sobie rade. Tym bardziej, ze niektorzy uczciwi policjanci tez tak uwazaja, z tego co wiem. No i umocnienie Grupy Wyszehradzkiej jest nieodzowne – to fakt. No a wznowienie tzw. lustracji jest mozliwe? Ale tym razem powazne i obowiazkowe, do ostatniego zadekowanego komucha. A to sie nie uda bez czystek w MSW, prawda?
Ale z Macierewicza taki dyplomata jak, nie porównując się, że mnie arcybiskup. On zna się na służbach i najlepiej sprawdzi się albo w MON albo w MSW. Poczekaniu do piątku, ma zostać ogłoszony skład Rady Ministrów. Ją osobiście widział bym Witolda Waszczykowskiego.
No przeciez wlasnie pisalem o MSW w kontekscie Macierewicza. Pan chyba myslal, ze o MSZ, piszac o jego braku zdolnosci do dyplomacji?
UPS… Dokładnie, przeczytałem MSZ… W MSW jak najbardziej bym Macierewicza widział. Zna się na tym i nie da się ograć sitwom a to chyba na chwilę obecną najważniejsze. I jeszcze jedno – Macierewicz ma grubą skórę, nie da się mediom i jęczącym autorytetom „moralnym”.